sobota, 8 sierpnia 2015

Książkowa organizacja, ale ile ona ma z prawdą?


   Witam was w ten piękny, aczkolwiek niesamowicie upalny dzień. Z przyzwyczajenia codziennie po przebudzeniu sprzątam mieszkania z "dnia wczorajszego", ale dzisiaj powiedziałam dość, nie mam siły i zaczęłam się zastanawiać nas sensem?
   Dotarło do mnie, że sprzątanie, a organizacja przestrzeni to w cale nie jest to samo. Sprzątać można bez końca, a zorganizować powinno się raz, a porządnie dzięki czemu i sprzątania będzie o wiele mniej! Zapewne wiele z nas czytało kilka książek, blogów czy artykułów o organizacji. Programowa perfekcyjna pani domu, zawsze miała tyle cudownych pomysłów, ale ile z nich się mija z prawdą? Ile z was trzyma w domu boraks, zamiast zwykłych środków czystości? Ile z was ma na tyle czasu by pracować, zajmować się domem, dziećmi, mieć jeszcze czas dla siebie, gotować pyszne potrawy i jeszcze Bóg wie co...? Zapewne każda z nas się stara, ale przecież ideałem się być nie da, a czasem nawet nie powinno. Chcę wam przedstawić pewną opowieść dlaczego...




- Organizer, notes na początek, a potem szał organizowania wszystkiego i ... rozwód?

 Jak tylko napisałam ten temat, trochę mnie skwasiło... bo pomyślałam jak go odbierzecie, ale każdy ma swoje zdanie i sądzę, że mogę dotrzeć do wielu z was. Kobiet, które dążą do tego by być perfekcyjną panią domu, nie zdając sobie sprawy z tego, że właśnie takie jakie są teraz są perfekcyjne. Pamiętajcie zawsze można przedobrzyć. Wracając do historii, opowiem wam o młodym małżeństwie, ponieważ byli ok 6 lat po ślubie, mieli 2 dzieci i piękny dom tuż przy wyjeździe z miasta. Nazwijmy go tatą - miał tak dobrą pracę, że mama w ogóle nie musiała pracować, tak więc prowadzała dzieci do szkoły, robiła zakupy, obiad i sprzątała... Wszystko wydawało się być dobrze do czasu, kiedy nie odkryła cudu jakim jest organizacja! Oczywiście zaczęło się od niewinnego kalendarza, w którym dokładnie rozpisywała śniadania, obiady i kolacja na każdy dzień, porządki co kiedy będzie sprzątane, z czasem w który dzień kto jak się ubierze, co kupi komu na prezent nawet za kilka lat itd. Nie zdawała sobie sprawę, że wpadło to w taką paranoję, że kontrolowała tak dokłądnie swoje i rodziny życie, że przypominało to zorganizowane mrowisko... robotów... a jeśli poszło cokolwiek nie tak, były kłótnie, depresja i "naprawianie na siłę" rzeczy, których nie dało się naprawić... Wszędzie widniały karteczki i konkretny układ dosłownie wszystkiego, niestety rodzina nie wytrzymała... Najpierw "tata" wniósł o rozwód, mama się załamała, potem dziecko 1 wyprowadziło się do taty, a dziecko 2 prawie nie bywało w domu. Nasza mama z opowieści została sama, ze swoimi karteczkami PLANUJĄC jak zmienić swoje obecne życie i wpadając w większą paranoję i depresję.... Obecnie "mama" chodzi na terapię, używa kalendarza jedynie do zapisania ważnych informacji i próbuje ułożyć swoje życie na nowo...

   Historia przykra, aczkolwiek fakt autentyczny. Organizacja jest czymś na prawdę dobrym, ale trzeba umieć ją dobrze odebrać...

- Sprzątanie a inni domownicy - czy oni znaj twoja organizacje?

   Tu pojawia nam się kolejne pytanie, ale od razu nasuwa odpowiedź. Teraz powiem wam z własnego doświadczenia. Kiedy organizowałam własną przestrzeń ie brałam pod uwagę tego, że nie mieszkam sama, a potem denerwowałam się, że ktoś odłożył jakiś przedmiot na jego "stare miejsce". Nie wyobrażam sobie, że mogłabym tak jak "mama" z poprzedniej opowieści naklejać karteczki w całym domu co gdzie jest, a przynajmniej nie na widoku... Za każdym razem też nie mogę mówić mężowi co gdzie przyłożyłam, bo ja to przekładałam więc będę pamiętała, ale on nie jak raz usłyszy ile rzeczy i gdzie, może zapamięta z nich 25%. Postanowiłam więc, że organizacja będzie trwałą etapami. Najpierw wyrzucam, a potem sortuję, a sortuję nie codziennie po 10 szafek tylko po 1, a na koniec pokazują mężowi, co tam jest. No i najważniejsza zasada, o której nauczyłam się ze świetnej książki ( - polecam) sortujemy tematycznie, a nie po pokojach, żeby nie przenosić tych samych rzeczy z miejsca n miejsce, a raz i porządnie!

   Jeszcze podzielę się z wami kilkoma informacjami i pozostawię was z tematem w myśli, ponieważ na mnie on zadział niesamowicie kojąco, ale i orzeźwiająco!

- Organizacja żywności w lodówce. / -Pionowa organizacja. 
   Pewnie widziałyście rysunki jak powinno układać się żywność w lodówce, oczywiście ich nie neguję. Niesamowita sprawa, kiedy wiesz dokąłdnie nawet niezdrowo w nocy, zaspany gdzie sięgnąć po serek, czy kiełbaskę. Każda półka ma inny system oziębiania jedzenia, ale także nie nie wszystko powinno być w swoim pobliżu. Problem pojawia się wtedy, kiedy wracasz do domu z zakupami, (nie wiem jak wy, ale ja robie raz w tygodniu wielkie zakupy a na codzien dokupuje, chleb szynkę, czy ewentualnie jeśli czegoś zabraknie i jest potrzebne na już ) kilka wielkich siat, wypchanech mięsem, owocami, warzywami, mrożonkami, słodyczami i masą innych rzeczy. Niestety okazuje się, że np szynek, serów itp jest tak dużo, że nie mieszczą się na swojej półce, a warzyw tak mało, że u nich miejsca jeszcze jest sporo. Co wtedy robisz? Dopychasz na siłę do szynek, czy jednak przekładasz do warzyw, które zazwyczaj są w specjalnych szufldach? Wspomniana wczesniej "mama" w takim wypadku potrafiła wyrzucić, albo oddać sąsiadce swoją szynkę, byleby organizacja pozostała zachowana! A ja wam powiem jak to u mnie od neidawna działa, a sprawdza się w 100%. Zakupy raz na tydzień, idę z konkretną listą, aby nie kupić dużo niepotrzebnych rzeczy. Mniej więcej , ale bez paranoi obmyślamy z meżem, co jemy w różne dni, chociaż zdaża się wyjść na miasto, do znajomych czy ich zaprosić, a wiadomo wtedy "system się burzy" i wtedy się albo dokupuje, albo działą wyobraźnia i gotuje "coś z niczego"- ważne, zeby nie marnować jedzenia. Wracajac każda półka jest zapchana, ale tak, że dokłądnie widać do gdzie jest, a jest w swoim "dziale". P.s przekładanie żywności do pojemników świetnie się sprawdza w zamrażalce, a zdecydowanie utrudnia życie w lodówce, chociaż czasem się przydaje.



  No i ostatni temat, żeby już was całkowicie nie zamęczyć. Podobno bardzo dobrze znana na wschodzie metoda układaj w pionie a nie w poziomie się sprawdza w 100%, ale czy na pewno? Wiadomo, że książki, które się układa na sobie ciężej jest wyjąć i trzymać w określonej kolejności, niż te stojące obok siebie. Dużo jest sposobów z organizacją np. pionowo bielizny, czy butów. Ale powiedzcie mi jak to działa w przypadku np bluzek z różnych materiałów, czy garnków? Przyznam szczerze z ciekawości testowałam tą metodę prawie na wszystkim, efekt? Ładnie brzmi, ale w praktyce niekoniecznie!
  Na tym zakańczam moją wypowiedź, życzę wam samych sukcesów w organizacji i porządkowaniu swojego mieszkania, bo pamiętajcie DOBRZE (ale nie przesadnie) zorganizowany dom to i spokój ducha i szczęśliwi domownicy! A jak wy odbieracie temat w stosunku do was, waszych rodzin i mieszkań/ domów?

Photo via Pinterest.com

19 komentarzy:

  1. Ta historia "pani wszystko-na-swoim-miejscu" mnie przeraziła i mam nadzieję, że sama w nią się nie przemienisz! :) Ja na pewno nie, bo w domu bliżej do dezorganizacji niż organizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja staram sie raczej mieć wszystko zorganizowane.Lecz z drugiej strony czasem mi się nie chce,pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, czasem mimo siły wyższej człowiek musi powiedzieć "chcę odpocząć"

      Usuń
  3. czytałam z wypiekami na twarzy, super wpis! No i trzeba się wsiąść w garść w końcu i zrobić jakiś malutki porządek ..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie powinno się robić małych, tylko już od razu wielki, tak, też mnie to zdziwiło :)

      Usuń
  4. Z przyjemnością przeczytałam ten post! Co myślę o organizowaniu domu? Mam kilka książek na ten temat, chętnie zagłębiam się w artykuły w różnych poradnikach. Jednak wszystkie wskazówki traktuję bardziej jako inspiracje, niż sztywne zasady.Życie i rytm dnia codziennego, i tak wszystko weryfikują. Oglądałam może jeden odcinek naszej rodzimej Perfekcyjnej Pani Domu, ale angielską wersję uwielbiałam. Zostało mi po niej zamiłowanie do koszyczków i pudełek. Czasem u koleżanek i przyjaciółek podpatrzę coś godnego naśladowania.A teraz również na blogach. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że ja nie oglądałam angielskiej wersji, ale z chęcią nadrobię.

      Usuń
  5. u mnie z organizacją cieniutko... owszem sprzątam cały czas ale na tyle ludu w domu nie da się utrzymać porządku i wszystkiego na swoim miejscu ;p próbuję się organizować żeby moje działania miały logiczny sens ale różnie to bywa :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też ciągle ktoś jest i każdy kładzie coś na inne miejsce, dlatego zastosowałam "koszyk", jeśli nie wiesz gdzie coś odłożyć włóż do koszyka, lepiej tylko odkładac na miejsce niż najpierw zbierac po całym domu

      Usuń
  6. Ja mam duży problem z organizowaniem domu. Staram się jednak nad tym zapanować :-) Dzisiaj zrobiłam przemeblowanie w lodówce:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze coś :) ja zawsze je robię tuż przed większymi zakupami :)

      Usuń
  7. Zawsze kiedy zaplanuje sobie coś związanego z organizacją, zawsze mój plan się sypie przez osoby trzecie, które średnio potrafią to zrozumieć. Jednak przyznam, że problem może być we mnie i w mojej małej asertywności. Ja nie sprzątam z wielkim zapałem i z obowiązkiem. Po prostu kiedy mam na to ochotę, wtedy się za to biorę. Co prawda zdarza się, że syf, malaria i ebola pałętają się po mieszkaniu ale nie będę robić czegoś przeciwko sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie można ;) czasem neistety trzeba nauczyć bliskich, że oni też mają swoje obowiązki i trochę pomóc :)

      Usuń
  8. Jakby się miało wprowadzić w codzienne życie to co piszą w niektórych książkach to człowiek nic by nie robił tylko był z nosem w kartce i sprawdzał wydatki, planował całe tygodnie, menu. Ja tylko budżet staram sie porządnie kontrolować - Excela mi w tym pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi a powiem ci, ze ja prawie wszystko mam zaplanowane, ale nie cierpię robić tego przez komputer tylko właśnie tworzę swoje organizatory

      Usuń
  9. Najważniejsza jest dobra organizacja - ale taka zdroworozsądkowa - zapisywanie, sprawdzanie to jest dosyć upierdliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest, czasem nawet jak bardzo się "chce", to człowiekowi się "nie chce"

      Usuń
  10. U mnie coraz lepiej z organizacją, ale mało kiedy wszystko zapisuje. Po prostu wiem, ewentualnie teraz zaczęłam robić sobie różne notki na bieżąco, zobaczymy czy z tym wytrwam.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję :)